Stałem po środku dużego, ciemnego, pokoju. Nie było w nim okien ani drzwi. Nagle usłyszałem dziwny dźwięk, jak by ktoś szeptał "Ciiii" rozejrzałem się po pomieszczeniu i gdy dotarłem do rogu pokoju, zobaczyłem jego. Wykręcał w dziwny sposób głowę, był cały we krwi i powtarzał jedno imię "Madison"

Nagle ponownie otwiera usta aby coś powiedzieć...
Gwałtownie usiadłem ciężko oddychając. Aleks podniósł głowę zdziwiony, spojrzałem na zegarek, było pięć po ósmej. Przetarłem oczy ręką i wstałem. Pościeliłem łóżko. Ruszyłem w kierunku kuchni, zrobiłem sobie i Aleksowi śniadanie. Następnie, poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic, ogarnąłem włosy i założyłem dresy (czarne), koszulkę i bluzę.
Byliśmy praktycznie gotowi, tak też wyszliśmy z domu zamykając dom na klucz. Wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy na komendę. [...] Na miejscu był już Ryś i Lucyna. Ku mojemu zdziwieniu na moim miejscu siedziała jakaś dziewczyna uważnie przyglądając się mojemu zdjęciu z Aleksem.
- Pani przyszła do Ciebie po dokumenty do Orlicza, będzie go bronić w sądzie. - wyjaśniła widząc moje zdziwienie.
Podszedłem do swojego biurka, dziewczyna podniosła wzrok na mnie, wtedy byłem już pewien...
- To ty... - mruknąłem zupełnie zaskoczony tym że znów ją widzę, zmieniła się, jednak oczy zawsze pozostaną te same, poza tym, co swoje to wiem.
Z lekko otwartymi ustami przyglądałem się jej. W końcu zdałem sobie sprawę z tego, że ona pewnie mnie nie rozpoznaje, dlatego też szybko wbiłem wzrok w ziemię.
- Komisarz Axel Asher, zaraz dam papiery. - powiedziałem drapiąc się z tyłu głowy.
Madison?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz