Spokoju nie dawała mi dziewczyna, to była ona, jestem tego pewien. Trudno było mi było skupić mysli. [...] Cały dzień minął dość szybko, kilka wezwań i do domu. Wieczorem byłem umówiony z Rysiem i Lucyną w klubie w centrum miasta, był to jeden z najlepszych. Nie miałem ochoty tam iść, lecz chcieli żebyśmy spędzili razem czas... mniejsza o to. Weszliśmy do środka, w jednej chwili wszystkie spojrzenia stanęły na nas, kilka osób krzyknęło "Uwaga, przyszły psy" itd. Wśród tłumu udało mi się spostrzec Madison, szybko odwróciłem od niej wzrok i ruszyłem w kierunku barku ściągając przy tym kaptur. Zamówiliśmy sobie po piwie i chipsy. Rysiek poszedł do toalety a Lucynka na chwilę do starego znajomego, zostałem sam. Oparlem łokieć o blat i głowę o dłoń.
Madison?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz